Zamek w Puszczy Noteckiej – projektant zwariował, natura zniszczona…

zamek w puszczy
(zdjęcie powyżej, kadr z filmu money.pl)

Zamek w Puszczy Noteckiej – projektant zwariował, natura zniszczona…

O miejscowości Stobnica znajdującej się w województwie Wielkopolskim od kilku dni stało się głośno. Niedługo może stać się miejscem przybywania turystów, a kto wie, może i pielgrzymek miłośników kiczu i tandety. To wszystko za sprawą niezwykłej inwestycji. Nieopodal Stobnicy powstaje współczesno-hiztoryzujący obiekt – zamek w Puszczy Noteckiej.

zamek w puszczy
Źródło: google maps
zamek w puszczy
Źródło: google maps

Zanim przejdziemy do analizy architektonicznej obiektu, skupić się należy na kluczowym problemie – ogromna inwestycja znajduje się na terenie Natura 2000. Nie oznacza to, że na tym terenie nie można w ogóle budować, jednak inwestycje muszą być dokładnie sprawdzone pod kontem wpływu na środowisko. Pozwolenie wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu i jak się okazuje po szumie medialnym, do Dyrekcji wkroczyło CBA, by sprawdzić prawidłowość wydanego pozwolenia, i prawidłowo. Nie trzeba być specjalistą ds. ochrony środowiska, żeby zauważyć, że Zamek w Puszczy – 15 kondygnacyjna inwestycja, prawie 50 metrowa wieża i lokalizacja nad jeziorem, po środku Puszczy, lasów, będzie miała ogromny wpływ na środowisko. Już sama budowa to konieczność korzystania z dźwigów, ogromny hasał, czy nagromadzenie materiałów i odpadów budowlanych wpłynie na środowisko.

Skupmy się jednak na architekturze obiektu. Jeszcze w starożytności Witruwiusz stworzył 3 podstawowe zasady odnoszące się do architektury tzw. “triada Witruwiańska”. Jest to trwałość, użyteczność i piękno. W wypadku Stobnicowego zamku, żadna z tych zasad nie została zachowana (no może trwałość, ale też nie do końca, bo budowa nowoczesnymi technikami takiego obiektu może powodować problemy np. z wilgocią).

Do budowy obiektu użyto rozmaitych materiałów – cegły, kamienia, betonu, styropianu… Pomijając opis formalny zamek charakteryzuje się sztucznością, pompatycznością, brakiem wyczucia oraz sensu wypracowanego przez rozwoj architektury na przestrzeni lat. Małe okna, flanki, czy wieże nie były budowane w średniowieczu ze względu na “ładny wygląd”, a przez kwestie utylitarne. Zamki pełniły funkcję obronną. Obecnie mieszkańcy mogą zamknąć się i bronić jedynie przed ekologami. Nie wiadomo jak wygląda układ funkcjonalny wewnątrz, ale można się domyślić, że przez charakterystyczny plan (wyspa o długości ok. 200 i szerokości 50 metrów), nie jest on idealnie dopasowany do odpowiednich funkcji (np. przez małe okna będzie wpadać mało światła). Z drugiej strony zamek nie jest ani trochę autentyczny, ani wzorowany na realnych obiektach z danej epoki. W tym wypadku trzeba użyć słowa eklektyzm w jego negatywnym znaczeniu – nawrzucanie wszystkiego do worka udającego dany styl. Niestety, ale takie projekty są zaprzeczeniem osiągnięć architektury.

Obiekt ma mieć 15 kondygnacji, wieżę, bardzo średniowieczny parking podziemny, oczywiście fosę (pełną krokodyli). Zamek w Puszczy ma zamieszkiwać 97 osób plus 10 osób należących do personelu.

Bardzo ciekawa jest firma, która stoi za inwestycją. Jest to spółka D.J.T. na czele, której stoją Dymitr i Tymoteusz Nowakowie, którzy mają 27 i 25 lat. Mimo że spółka i odpowiednie podmioty zapierają się, że wszystkie procedury przebiegły prawidłowo – w Biuletynie Informacji Publicznej starostwa Oborniki nie ma żadnej wzmianki o wydaniu pozwolenia na budowę. Jedna z osób, która wydała zezwolenie w związku z terenem Natura 2000 jest w radzie fundacji utworzonej przez właściciela inwestycji. Mieszkańcy Stobnicy są natomiast zadowoleni z inwestycji, która im nie przeszkadza, a inwestor zbudował nawet dla nich drogę, z której mogą korzystać, choć zamek jest dla nich ogromną tajemnicą i ciekawostką.

 

Śledź nas i bądź na bierząco!

Skomentuj na Facebooku

Author: budynkowo.pl