Jak to dawniej budowano dom – mity i przesądy

dawniej budowano dom

Budowa domu zawsze była wydarzeniem i czymś wyjątkowym. Z przedsięwzięciem wiązały się koszty, czas oraz ogrom pracy. Na zatrudnianie pracowników przy budowie własnej siedziby pozwolić sobie mogli najbogatsi. Podobnie było z budynkami murowanymi – oprócz miast, na wsiach zwykle jedynie kościoły były murowane. Cały proces budowlany był przeżyciem całej  wioski i związanych z nich jest bardzo dużo przesądów i rozmaitych zwyczajów. Zobacz niżej jak dawniej budowano dom i jakie temu towarzyszyły rytuały.

 

Każdy kto budował własną siedzibę wie jak pracochłonny jest taki proces, ile trzeba włożyć w niego serca, ile jest stresu. Od stworzenia projektu, przez pierwszą cegłę, po pracę wykończeniowe. Podobnie było dawniej. Po pierwsze wybranie miejsca i zaprojektowanie siedziby. Miejsce wybierano z największą starannością. Domów nie stawiano pod możliwymi ciekami wodnymi, źródłami, przy skrzyżowaniach dróg, czy ścieżkach, którymi chodzili ludzie, bo mogłoby wpłynąć to na narodzenie się pośpiechu wśród przyszłych mieszkańców. Mieliby oni przez to gonić i gonić, nie znajdując chwili spokoju.

 

Gdy już wiedziano, gdzie zbudowany zostanie dom, zaprzęgano nagie dziewice, które o północy orały krąg wokoło domu. Miało to uchronić przed złem, nieszczęściem i diabłami. Następnie gospodarz wyruszał z cieślą na poszukiwanie odpowiedniego materiału pod budowę. Nie mogły to być tzw. opady, czyli powalone drzewa ani drzewa kręte, krzywe, uschnięte. Dawniej budowano dom dbając o jakość surowca, gdyż od tego zależało m.in. zdrowie mieszkańców. Przy zwózce każdy kogo poprosił o pomoc gospodarz, musiał jej udzielić  W dniu rozpoczęcia budowy goszczono majstra i pomocników. Ten zwyczaj nazywa się zakładzinami. Jak to często bywa z początkami, oprócz ugoszczenia robotników, picia i ucztowania nie robiono nic więcej.

 

Budowa domu, przesądy i materiał budowlany

Budowę rozpoczynano w sobotę lub środę, co jest związane z kultem maryjnym. Zdarzało się, że razem z fundamentami zakopywano coś na wzór dzisiejszej kapsuły czasu, mogła to być butelka z listem. Do dziś pozostaje żywy zwyczaj święcenia kamienia węgielnego. Podobnie na węgłach podwalin, czyli pierwszych położonych belek, umieszczano na szczęście wódkę, chleb, czy ser. Później już budowano, budowano i budowano, aż do momentu stawiania krokwi. Wtedy to miał miejsce kolejny rytuał tzw. wiechowienie. Zapraszano rodzinę, sąsiadów, którzy często pomagali w ustawieniu pierwszej krokwi, a na końcu przybijano ostatni gwoźdź, a wraz z nim wieniec kwiatów, słomy, czy gałęzi.

 

Końcem starań, stresów, przeżyć i za pewne też wypadków, było oddanie domu do użytku.

Wprowadzano się podczas pełni księżyca, czasami wprowadzano najpierw czarnego kota (jeśli nie wszedł do budynku to przynosiło to nieszczęście). Oprócz tego oczywiście święcono dom, wnoszono chleb i sól, a wszystkiemu towarzyszyła wielka impreza, jak można się domyślić. Budowanie swojego siedliska było od zawsze czymś wyjątkowym, pewnego rodzaju rytuałem, gdyż było to miejsce życia, a każdy chciałby, aby życie to było jak najbardziej szczęśliwe.

Znasz inne przesądy związane z budową domu? Daj nam znać i opisz je na: kontakt@budynkowo.pl

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Śledź nas i bądź na bierząco!
 

Skomentuj na Facebooku