Pałac Saski w Warszawie – historia + 5 powodów przeciw odbudowie

pałac saski

Historię już dokładnie znamy, a w tej części dodatkowej zastanówmy się nad odbudową

Jak widzimy Pałac Saski zmieniał się w ciągu wieków. Inaczej wyglądał on w wieku XVII, inaczej w XVIII gdy był rezydencją królewską, a inaczej po przebudowie Idzikowskiego. Zmieniał on również właścicieli i nazwy. Raz był pałacem Morsztyna, raz Saskim, a raz Skwarcowa.

Przemyślmy jeszcze raz sprawę odbudowy tego obiektu. Poniżej znajduje się 5 punktów nad którymi należałoby się zastanowić mając chętkę na odbudowę Pałacu. To tezy i argumenty, które mają wzbudzić w nas pewne przemyślenia.

  1. Pałac nie został odbudowany po II wojnie światowe. Odbudowano wiele obiektów w Warszawie, jednak Pałacu Saskiego nie odbudowano. Taki był plan polskich konserwatorów. Dlaczego ta decyzja miałaby nie zostać poszanowana? Pamiętajmy, że wpis na listę UNESCO dotyczy tak naprawdę idei i ogromnej pracy przy odbudowie Warszawy. Jednak od tego momentu minęło dziesiątki lat. Jaki jest sens przeprowadzania takiej działalności teraz? Jarosław Trybuś kurator w Muzeum Warszawy odnosi się do tej sprawy tak:

    Budowa byłaby przede wszystkim, użyję mocnych słów, historycznym fałszerstwem. Decyzję o tym by po wojnie nie odbudowywać pałacu podjęli ludzie, którzy przeżyli tę wojnę. Widzieli zniszczone miasto i pamiętali jak wyglądało przed wojną. To ci ludzie w pełni świadomie zdecydowali pozostawić jedyną w mieście trwałą ruinę, by przypominała o tym czego doświadczyła Warszawa. Poruszający, piękny obraz (źródło tutaj).

    Poza tym historia obiektu pokazuje, że był on kilkukrotnie zmieniany. Dlaczego miałby zostać przywrócony wygląd z roku 1918, a nie np. 1740? A może z 1670 – w końcu to była najstarsza forma? A może cofnijmy się jeszcze kilkaset lat wcześniej i odbudujmy drewniane chałupki, które się tam znajdowały.

  2. Powiedzmy szczerze, Pałac Saski został zburzony w 1944 roku. To koniec. Przestał on w tamtym momencie istnieć. To co miałoby się zdarzyć teraz nie można nazwać odbudową. Teraz można byłoby ZBUDOWAĆ obiekt, który miałby być zbliżony wyglądem do Pałacu Saskiego, lecz nie byłby nim. Nie jest to odbudowa, tylko nowa, historyzująca inwestycja. To czy nasi architekci powinni zajmować się obiektami historyzującymi to już całkiem inna sprawa (zależna od poglądów i gustów).
  3. Dotychczas wydano kilkanaście milionów na przygotowanie odbudowy (która jeszcze nie jest pewna). Ogólne koszty na start są w liczone w setkach milionów. Obiekt miałby być finansowany Państwo i Warszawę, raczej nie prywatnego inwestora. Czy aby na pewno mieszkańcy, społeczeństwo godzi się, żeby wydać razem prawie miliard złotych na obiekt, który nie ma pewnej funkcji i byłby archaiczny?
  4. Budowa pałacu saskiego to w dużej mierze decyzja polityczna. Nie jest związana z potrzebą, estetyką, historią, czy konserwatorstwem. Dlaczego nie odbudujemy soboru Newskiego, który znajdował się przy tym samym placu? Był obiektem wyjątkowym jeśli chodzi o architekturę, był świadkiem rusyfikacji polskiego społeczeństwa, a co najważniejsze DZIEDZICTWEM całego świata. Jest wiele obiektów, które można byłoby odbudować w całym kraju. Trzeba pamiętać również, że to z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego rozpoczęto planowanie odbudowy – Pałac Saski był jednym z elementów w wizji nowej Warszawy. Polityka, polityka, polityka.
  5. Cała inwestycja budzi wątpliwości konserwatorskie i historyczne. Jakby nie było, będzie to atrapa. Poza tym, logiczne jest to, że przed budową jakiegoś obiektu przyznaje się mu funkcje. Tutaj tak nie jest – być może będzie tu siedziba tego, a tego… najpierw funkcja i cel, później budowa. Bardzo ważnym problemem jest możliwe zakłamanie, tj. wielu ludzi (turystów) może myśleć, że ten obiekt tak wyglądał albo co gorsza jest autentyczny choć częściowo (jak np. w wypadku zamku w Bobolicach).

 

Autor: K.M.

Zobacz również: Niezwykła warszawska kamienica

Galeria Wzornictwa Polskiego – relacja